Blog > Komentarze do wpisu

z Mazunte do Puerto Escondido

Hola amigas y amigos :-)

Poranek dnia dzisiejszego, tj. 25 stycznia 2009, spedzilysmy na plazy. Pobutke zarzadzilysmy na 8 i czym predzej pomaszerowalysmy na plaze. Niestety sloneczko bylo rano w slabszym humorze, wiec pozostalo nam dyndanie na hamaku, co nie ukrywam jest ostatnio naszym ulubionym zajeciem :-)

ale zapomnialabym, w nocy nie odbylo sie bez przezyc;

jeszcze mala dygresja, w naszym hoteliku restauracja byla nieczynna , wiec na wieczorny posilek pomaszerowalysmy do wspomnianego przez amerykanke, na ktora napatoczylysmy sie po przyjezdzie do Mazunte, Balam Juyuc (co oznacza jak sie pozniej okazalo - wzgorze jaguara). Balam Juyuc sasiaduje z Alta Mira, czyli naszym hotelikiem, ale jest bardziej hippisowskie;

tam wieczor wlasnie sie rozpoczynal i wlasciciel - Emilio zaprosil nas abysmy dolaczyly do reszty, czyli meksykanki ze szwajcarem, ktorzy za pare tygodni biora slub w meksyku, ´naszej´ amerykanki i finki; wieczor bardzo udany ;-) meksykanka wspomniala nam, ze kobiety w meksyku mozna podzielic na trzy grupy. nie pamietam tych dwoch najnizszych, ale ta najwyzsza to ´fresy´, czyli truskawki. jak sie dowiedzieli, ze mieszkamy w alta mira to stwierdzili zartobliwie, ze jestesmy fresy, czyli biale, bogate, co to gardza czarnymi. i tu bym sie nie zgodzila, ale cos z fresy w sobie na pewno mamy :-)

po powrocie z kolacji poszlysmy spac, ale ja (Ela), co jak wiecie mi sie nie zdarza, mialam problemy z usnieciem w tym miejscu. te wszystkie dzwieki z zewnatrz nie dawaly mi zasnac, ciagle balam sie, ze pewnie ktos za raz sie wlamie. i niestety na nieszczescie Niki nie moglam juz sama w tym starchu wytrzymac, wiec mimo powstrzymywania sie zbudzilam ja. i dwie zaczelysmy nasluchiwac tych szmerow i szurow i gwizdow. oczywiscie rano obudzilysmy sie, jak kazdego dnia, cale i zdrowe, a te szury to przyroda dookola ;-))

generalnie pol dnia spedzilysmy jeszcze w Mazunte i kolo 13 zebralysmy sie w droge do Puerto Escondido. Bardzo chcialysmy sprobowac nowego srodka lokomocji jakim jest camioneta (wszyscy razem jedziemy na pace). zlapalysmy taka camionete, usadowilysmy sie i wowczas zobaczylam przerazenie w oczach Niki - na przeciwko siedzial ten pijaczk z wczorajszej mszy :-))) Kostia, on nie mial wasow!! w sumie bardziej ´krecil´ sie kolo Niki, wiec to oczywiste :-)))

pozniej jako rasowe ´fresy´ wzielysmy z innymi podroznymi taxi i dojechalismy do Puerto. Po przejsciu kilku hoteli stwierdzilysmy, ze nie ma sensu za nie tyle placic, bo szalu ni ma, i ostatecznie wyladowalysmy w hostelu dla kobiet ´Rozowy ksiezyc´ :-))) (dla zainteresowanych koszt 100 pesos od osoby = 23 zl za miejsce w pokoku wieloosobowym. w hotelach bylo po 100-200 zl za pokoj. w alta mita w Mazunte placilysmy 90 zl za caly domek i warunki byly duzo fajniejsze).

po zakwaterowaniu udalysmy sie na plaze; jest inna niz w Mazunte, mi osobiscie bardziej sie podoba bo jest wieksza i czysta; i tak sie tam podelektowalysmy okolicznosciami przyrody jedzac lokalne pysznosci (guacamole =przepyszna papka z avocado, pomidorkiem, cebulka, kolendra, a do tego tacosy; a na kolacje rybka i owoce morza);

usciski :-)

p.s.

aktywnym komentatorom wielkie dzieki, ale przeraza nas spadek i ogolnej ilosci komentarzy :-((

 

 

wtorek, 26 stycznia 2010, ela_nika

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Seba, 193.111.166.*
2010/01/26 08:43:04
Hej Ela_Nika,
My to wszystko czytamy, cala Polska ma ta stronke ustawiona jakos startowa w przegladarce ;-) Nawet premier z prezydentem podobno czytaja i nawet chca razem leciec jednym samolotem z oficjalna wizyta do Meksyku, zeby zobaczyc co to za piekny kraj!!
-
Gość: muszka, 109.243.212.*
2010/01/26 11:47:24
Czołem Fresy
U nas zima cudna -16 stopni drzewa oszronione ,tony sniegu,błękitne niebo, a ja lubie zime- nie narzekam jak inni.Pospie osbie dłużej az słonko wejdzie wysoko,potem powolutku sniadanko z widokiem na zimę a na deser :odpalam komputerek alemeksyk i podrożuje z wami z przewodnikiem i internetem jest mi jak w niebie, mam dwa w jednym i zimę i gorace plaze nad Pacyfikiem tu apel prosze mi tego błogostanu nie zepsuc brakiem codziennego wpisu na blogu ( to tak w razie co) Wczoraj mimo -20 stopni byłam na "Prorocku" super w ostatnich 4ch dniach byłam na 3ch imprezach kulturalnych .Mrozy mi nie straszne.Teraz w weckend sezon na Marysie,imieniny sasiadki (ktora Wam bardzo kibicuje i pozdrawia),mojej "kuliżanki z zalewu i osiedliny w nowym domu u przyjaciół z wzch .Nie nudzimy sie w tym karnawale. Całuski uważąjcie na siebe do jutra
-
Gość: Agata, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/01/26 13:10:11
tam zaraz spadek:) - chyba, że to miała być taka motywacja, bo Wam słowa polskiego brakuje ( PUDELEK nie odpala w Meksyku? jeżeli tak to niefart okrutny:)
Tu jest biało i NA MAKSA skrzypiąco, naprawdę, po tych efektach dźwiękowych czuć, że to zima pełną gębą. dzisiaj jak dziarsko ( MEGA DZIARSKO ) pędziłam do roboty to dźwięk jakbym po szkle pobitym szła - fajnie:)
poza tym wczoraj na mojej ulubionej trasie o ulubionej porze mialam okazję zobaczyć chyba najpiękniejszy wschód słonca w życiu, przez te temperatury niebo było różowe, biała ziemia i tylko takie czarne ( taki efekt) drzewa na tle tego różowego - odjazd
oczywiście gdyby ktoś to machnął farbą na płótnie to NIKT by tego oglądać nie chciał taki KICZ:)
no to tyle,
ja się tylko trochę o Was martwię czy Wy się aby nie przemęczacie na tych hamakach zbytnio.. uraz pleców od przeciążeń w pierwszym tygodniu pobytu - wy się zastanówicie!!!!
ja bym odpoczęła trochę - CIUT - odrobinkę:)
buziaki
ps KOSTIA - o co chodzi z tymi wąsami, bo zaintrygowałaś:)
-
Gość: m_adzia1, *.chello.pl
2010/01/26 22:09:27
Ja potwierdzam, że wszyscy czytają. Ja naprzykład przychodze wczesniej do pracy co by w trakcie porannej kawki ciekawostki z Meksyku poczytac i rozpowiadac jako pierwsza ;-) Oczywiście jak pojawia sie nowy wpis to nie omieszkam o tym zakomunikowac i zacytować co niektórym. Wczoraj to nawet słyszałam jak Igor opowiadał Adasiowi o zamieszczonym przez Was filmiku na blogu znaczoca wymachujac przy tym rekoma;-) Także ogladalnośc nie spadła, a że w godzinach pracy to sie oczywiście pracuje a wieczorem nie chce sie juz kompa uruchamiac i to własnie tak to wygląda. A co do zimy to na Lubelszczyźnie wczoraj temperatura łaskawa nie była -33 stopnie ;-) zreszta w stolicy wcale nie jest cieplej a podbno idą do nas sniezyce co by jakies urozmaicenie było a nie tylko mróz, mróz i mróz...Poczynilismy juz pewne przygotowania co do tej sniezyzy i Sebastian zrzucił prawie 0,5 m warstwę sniegu z balkonu (szufelką ;-)) co nam bezczelnie napadała w pierwszej fazie opadów ;-)

Tak, w nawiązniu do poprzedniego wpisu odnosnie oczekiwań, to ja bym chciała wiecej opisów przyrody, bo to tak miło sie czyta w te mroźne poranki, poza tym czeka na jakieś spostrzezenia odnosnie tamtejszej ludności, zwyczajów tudziez jedzenia. Tak jak to Ela dzisiaj opisała. Bardzo ładnie ;-) No to narazie tyle z tych zyczen ;-))

P.S W piatek idziemy na wódke i śledzia tam gdzie zwykla chodzimy, wypijemy oczywiście Wasze zdrowie;-))
P.S 2 Mozemy od Was pozyczyc torby na buty snowbordowe o ile macie je w Warszawie? ;-) W razie uszkodzen zwrócimy nowe ;-) P.S. Czekamy z niecierpliwością na zdjęcia!!!!!!!!!!!!!!
-
Gość: Dominika, *.aster.pl
2010/01/27 01:08:04
ja rowniez przyłączam sie do powyższych protestujących i podtrzymuję, że blog jest intensywnie czytany przez wiele osób. Sama adres tej stronki dałam kilku swoim znajomym, którzy również tu zaglądają i śledzą Wasze losy pomimo, że Was nie znają oraz ogrzewają się przy opisach egzotycznego klimatu, bujają w obłokach przy opisach przyrody, relaksują się wyobrazając sobie ten hamak i szum oceanu :) Jesteście naszą pigułką antydepresyjną, która choć przez chwile pozwala nam zapomnieć o skrzypiącym śniegu, trzaskajacym mrozie, których co niektórzy mają dość.
U mnie nic nowego poza tym, że odmroził mi sie wlew do paliwa.
W czwartek mamy ostatni hiszpański i małe pozegnanie z Manuelem. Zapisałam sie na kolejny semestr :) Moze w koncu zaczne sie uczyć! Takie przynajmniej mam plany!
W weekend może podjade do Leroy'a kupić jakiś hamak żebym bardziej mogła wczuwać sie w Wasze opisy. Uważam, że o tej porze roku powinny być calkim niezle promocje na hamaki jak to bywa poza sezonem.
Usciski - uciekam do spania bo jutro wstaje o 6 czyli za 5 godzin :(
Hasta luego!
-
Gość: ela, 189.188.34.*
2010/01/27 02:28:08
hola :-)
dzieki za info o czytaniu bloga :-) to dla nas wazne bo nie wiemy czy mamy sie produkowac czy nie :-)

zobaczymy jak to wyjdzie z tymi opisami przyrody, Sienkiewiczem to zadna z nas nie jest ale bedziemy sie staraly ;-)

p.s. Magda, Seba - torby niestety mamy zwiezione do domow; jak bedziecie w lublinie, to moj smialo mozecie brac :-)
-
Gość: kostia, 109.243.104.*
2010/01/27 16:48:41
Opisuję i omawiam o co chodzi z facetem z wąsem; sprawa jest prosta; zazwyczaj w ten sposób właśnie udekorowani są mężczyźni, którzy kręcą się wokół naszej Eli; jak przeczytałam, że ten w kościele był wesoły i się koło dziewczyn kręcił, do głowy mi nie przyszło, że mógłby nie posiadać wąsa; no ale okazało się, że nie posiadał; dlatego pewnie nie miał szans;)
-
Gość: simba, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/01/28 14:55:28
jako specjalista w tej dziedzinie, pozwolę sobie na szczyptę złośliwości: chyba POBUDKĘ Eluniu:) i chyba nie powiesz że czytamy zbyt mało wnikiliwie;)
A teraz ode mnie z pracy, przeinteligentny dialog, z obszernym opisem jednego z poważniejszych dziedzictw europejskiej kultury: Była Pani w Wenecji? - Nie, nie miałam okazji - Wie Pani, Wenecja...to takie śmieszne miasto pobudowane na wodzie.
Buziaki!
-
Gość: ela, 189.130.164.*
2010/01/29 01:36:32
oj wiem, wiem nie wyszlo mi z ta pobudka ;-) nie zdazylam przeredagowac tego :-(
sorki, ale jak pisalam wyzej Sienkiewiczem to ja nie jestem i z zgory sorki za takie wpadki :-)
piekna ta Wenecja ;-)