Blog > Komentarze do wpisu

Puertowa codzienność, czyli co za zwyczaj porabia Ela w Puerto Escondido ;-)

Hej, hej. Oj znowu mi się zeszło, ale ten czas jakoś tak biegnie szybko, tutaj też ;-) A na serio, to tak jak ostatnio, zaczynałam pisanie parę razy ale zawsze coś. W Puerto jestem już ponad dwa tygodnie. Jak wygląda mój dzień? Pomagam w hostelu pod tytułem Luna Rosa (Różowy Księżyc).

Umówiłyśmy się z Esmeraldą, że będę w hostelu na straży od 17 do 22. Rano, jak się zbudzę rzucam okiem czy wszystko gra w hotelu, tzn. czy jest czysto. W razie czego poprawiam a później mam czas dla siebie.
Wtedy przeważnie wybieram się na plażę:-) Ale często kończy się to tak, że przegadam trochę na skypie, bo to najlepszy czas dla czasu polskiego na pogaduchy.

Jak się wybiorę już na plażę to raczej nie leżę plackiem, bo to jednak ciężka robota ;-) Więc idę na przechadzkę po plaży. Moim celem jest La Punta, czyli takie skały na końcu plaży, jakaś godzinka na piechotkę. Tam sobie siedzę, leżę, podziwiam surferów i wracam na moją zmianę.

Przeważnie zmianę zaczynam od drzemki ;-) Taka robota ;-) Ale czasem mnie ktoś z niej wyrwie dzwonkiem do drzwi :-( Jak się zdrzemnę, to biorę się za porządki w hostelu i przychodzi wieczór. Biorę prysznic, zjem coś, co przeważnie sama sobie ugotuję :-) Rozwijam się, a co ;-)
A później przeważnie wychodzimy gdzieś „na miasto”.

A z kim wychodzę?
W hostelu mamy bardzo rodzinne klimaty. To fajne doświadczenie dla mnie jest. Nigdy przecież nie mieszkałam z „obcymi”. Tydzień temu wróciła po dłuuuugiej nieobecności właścicielka, czyli Elena. Do tego mieszka tu na stałe Esmeralda, która pod nieobecność Eleny sprawowała pieczę nad całym interesem. Od jakiś dwóch miesięcy mieszka też Natalia, która jest pół Szwajcarką pół Brazylijką. Do tego, od prawie miesiąca mieszka tu jedna Australijka. A dwa tygodnie temu przyjechała Isa - Meksykanka, która przede mną była tu jakiś miesiąc. Zatęskniła za Puerto, więc przyjechała na tydzień ale zostało jej się dwa:-)

Widzę, że w Puerto generalnie jest taka tendencja do zostawania na dłużej. To miejsce na serio coś w sobie ma. Jest to super miejsce dla surferów ale uważam, że nawet jak się nie surfuje, albo tylko czasem po Internecie ;-) to i tak jest co robić.

A co dzieje się poza ta codzienną rutyną? Cóż, do hostelu przybywają też goście na jedną czy dwie noce. Dużo jest Niemców, na każdym kroku. Ale też z innych krajów. I to było dla mnie na początku bardzo dziwne. Przyzwyczaiłam się już, że żyję w zasadzie wokół samych Maksykanów, a tu nagle sami obcokrajowcy. Dziwnie mi było z tym na początku, oj bardzo. Ale już się przyzwyczaiłam.
Tylko czasem, jak przybywają do hotelu „nowi”, to chcę im powiedzieć „co robicie w naszym domu?” Na serio, komunę mamy tu superową.

W zeszłą niedzielę świętowaliśmy urodziny Esmeraldy. Wcześniej w sobotę poszliśmy na imprezkę. Cudnie było. Byliśmy w jednym z barów na plaży. To jest wspaniałe, ponieważ tutaj mimo pory deszczowej zawsze jest upalnie. A takie tańce na plaży przy samym oceanie i z bryzą, eh.

W niedzielę Esme przygotowała niezłą ucztę. Więc zasiedliśmy razem z dziewczynami a do tego jeszcze stali bywalcy płci męskiej naszego hotelu, czyli Meksykanin i Argentyńczyk. Meksykanin Aleks pracuje w Cinemar. To jest taki lokal pod Luna Rosa. Można wypożyczyć film, książkę a do tego mają jedyne kino w Puerto, z miejscami na 14 osób! Niezły czad:-)

Parę dni temu Puerto Escondido nawiedził Stefek ze swoim tatą. Tak, ten nasz Stefek Niemiec, co to razem w Puebli pracowaliśmy. Pisałam jakiś czas temu, że do Meksyku przyjechał na wakacje jego tata - Edwin. Przyjechali z Chiapas (taki region w Meksyku). Ja byłam akurat na dworcu, ponieważ co jakiś czas muszę tam się wybrać, żeby dać ludziom ulotki o Luna Rosa. O ironio. Zawsze mnie wkurza jak ktoś mi coś wciska a teraz sama muszę to robić :-) Ale staram się nie być namolna. Daję i już. Jak chcą coś dopytać to pogadamy chwilkę, a jak nie to nie męczę ich:-)

W każdym bądź razie Stefek był nieźle zdziwiony jak zobaczył mnie tam o poranku:-) Faktem jest, że dzień wcześniej zadzwonił i dał znać, że będą w Puerto.

Ostatecznie zatrzymali się w Luna Rosa:-) Śmiesznie, ponieważ Pan Tata, z powodu gorąca, paradował głównie w „pływkach”, czyli slipkach kąpielowych, a do tego bardzo się integrował z mieszkańcami hostelu, którzy w większości raczej są dużo młodsi. Elena zarządziła wielkie sprzątanie i sprzątałyśmy dwa dni i Pan Tata chciał nam pomagać :-)

Spędzili tu jedną noc. Tata przygotował kolację, ja mu pomogłam i tak sobie posiedzieliśmy na tarasie popijając winko i jedząc pyszności. Stefek nie pił. Tata mówił, że dzieci nie można przyzwyczajać do alkoholu. Cale szczęście, że mnie nie potraktował jak dziecko i poczęstował lampką wina:-)

Wczoraj natomiast, w sobotę, była to ostatnia noc Isy, więc chcieliśmy oczywiście wyjść. W pewnym momencie, jak byliśmy jeszcze w domu, na całej naszej wielkiej ulicy zgasło światło a do tego lało. Więc siedzieliśmy razem i patrzyliśmy na deszcz. Jak przestało lać i wróciło światło, koło 1 w nocy, postanowiliśmy wyjść w końcu. Dziwne, bo sobota wieczór a z powodu tych trudności z prądem nie otworzyli części barów. Ostatecznie prawie wszystko pozamykane. Znaleźliśmy jednak jedno miejsce. A tam znowu mieszanka z całego świata. Ale zmierzam do tego, że w pewnym momencie niezłe zdziwienie pojawiło się na mej twarzy jak podszedł do mnie Meksykanin i zaczął mówić po polsku :-O Okazuje się, że jakieś 6 lat temu miał dziewczynę z Polski. Najpierw jedną, a potem drugą. Minęło już trochę czasu, więc wiele z polskiego zapomniał. No ale co za szok. Ja tu sama, chyba jedyna Polka w okolicy a tu nagle Meksykanin po polsku nawija. A później okazało się, że jedna z tych jego dziewczyn z Lublina była :-O To już w ogóle szok, że ktoś tutaj w ogóle wie o istnieniu takiego miasta, poza mną oczywiście, bo ja wciąż jeszcze o Lublinie pamiętam ;-)

No i tak to.

Kończę na razie bo to już noc. Reszta śpi a ja na tarasie klikam a przy stoliku obok skrobie coś w zeszycie pewien Włoch.

Uściski:-)

poniedziałek, 30 sierpnia 2010, ela_nika

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Nika, 189.216.204.*
2010/08/30 18:14:58
Elusiu! jaki piękny masz pasek na imprezie w Uh lala!! :)))
A tatko Stefka jaki fajny! :)
Wspaniale się czyta te Puertowe opowieści! Aż mi się zachciało przeteleportować się tam z tego kolosa jakim jest DF do którego na nowo się przyzwyczajam :)
ściski i pozdrawiam Esme i Elenę :)
-
Gość: ela, 187.132.117.*
2010/08/30 18:43:26
A dzięki dzięki - pasek prosto z Puebli ;-))) Nie wiem czy widziałaś na jednym ze zdjęć na Facebooku Karla też ma swój :-)
Uściski. Zatem odkrywaj nowe zakątki DF:-)
P.S. Wpadają do nas czasem teraz tacy dwaj argentyńczycy co to wielką furą od jakiś dwóch miesięcy przemieszczają się po plażach Meksyku w celu surfowania - niezłe ciacha ;-) Właśnie przyszło jedno z ciach szukać swojego termosu do mate ;-) Eh, co za życie, co za widoki :-)))
-
Gość: muszka, 188.33.54.*
2010/08/30 22:28:35
No pieknie tam w Puerto ,myśle ,ze kazdy kto to czyta i oglada zazdrosci, ja tez chetnie bym sie przeniosła" na zaczarowanym dywaniku" z nad sympatycznego dla mnie jak zawsze i o kazdej porze Bałtyku - może niekoniecznie z powodu temperatury lecz braku wysokich fal i ciepłego wiatru no i mozliwosci rzucenia okiem w głab Pacyfiku.Wrocilismy do Lublina a tu kurtki trzeba chyba włozyc szok brrr Mysle ze jutro bedzie cieplej.Poki co bardzo szara rezczywistosc i koszmar remontu w tle brrrr
-
Gość: kostia, 109.243.211.*
2010/08/31 13:10:20
:) pisz Elunia dużo, bo ja ną L4 siedzę i muszę się zajać czymś ciekawym; czytanie bloga i oglądanie zdjęć byłoby idealne:)
-
Gość: aw, *.chello.pl
2010/08/31 17:18:50
Witajcie Moniczko i Elusiu, nasze kochane podróżniczki. Przeczytałam moje blogowe zaległości, duże, od lipca. Bardzo miło jest wrócić do tych waszych egzotycznych spraw. A ja byłam dziś z babcią na wystawie solidarnościowej w legendarnej hali BHP stoczni gdańskiej. Bo dziś 30 rocznica. Babcia żywo komentowała tamte czasy było super!! Pod krzyżami zaś trwała Msza Św.- przykre uczucie bo było mało ludzi, połowa pustego placu!! Pogoda za to przepiękna, słoneczny, ciepły dzień. Ściskamy Was bardzo mocno.
-
Gość: Agata, *.agus.com.pl
2010/09/01 11:49:35
alleee TY masz fajnie:) wiem nie popisałam się ale serio jak tak patrzę, to mnie bezsilność ogarnia:)
jak Ty tam się w ogóle zabierasz do jakiejkolwiek roboty:)??
-
Gość: ela, 187.171.7.*
2010/09/01 17:52:51
Agata, no nie powiem, na razie nie narzekam. Ale z tym zabieraniem się do roboty to jakiś większych problemów nie mam. Gorzej z wybraniem się na plaże. Długo siedzę w nocy, później późno wstaję, zawsze cosik zrobię w hosteliku, śniadanie i się schodzi. Ale dziś w końcu wstałam wcześniej, kończę już śniadanie i spadam. Nie wiem czy będzie padać czy nie. Duszno jest i pochmurno ale idę:-)