Blog > Komentarze do wpisu

15 września: fiesta narodowa w Meksyku & Bar Karaoke 2 dni później..

15 września odbyły się - zapowiadane wszem i wobec już od stycznia, kiedy to do Meksyku dotarłyśmy - uroczystości 200 rocznicy odzyskania niepodległości i 100 rocznicy rewolucji w Meksyku. Odliczanie dni i godzin do tej fety wyświetlane było na telebimie w samym centrum DF już na wiele miesięcy przed tym świętem. Meksykanie Dzień Niepodległości świętują różnie – najczęściej w gronie rodziny w domach, a następnie młodzi rozjeżdżają się świętować ze swoimi przyjaciółmi.

Tradycja świętowania jest taka, że w Pałacu Prezydenckim przy Zocalo (plac centralny DF) wychodzi do okna prezydent – tym razem padło na Calderon’a, wcześniej przechwyca od żołnierzy flgę narodową i w tym oknie machając tą flagą wykrzykuje nazwiska bohaterów walk o niepodległość, np.: „Viva Hidalgooooo!!!” i tłum mu odpowiada: „VIVAAAA!!!!”, potem że viva bincentenario czyli 200-tna rocznica – VIVAA!! No i na koniec 3 razy: „Viva Mexicoooo!!!” – „VIVAAAAA!!!!!”. I to się nazywa „El grito de la independencia” czyli krzyk niepodległościowy. Następnie cały zebrany tłum odśpiewuje hymn i potem pokazy różne sztucznych ogni, laserów itd. – w tym roku wyjątkowo drogie i spektakularne z okacji okrągłej rocznicy. Jakby ktoś miał ochotę obejrzeć jak to wyglądało to proszę uprzejmie:

 

Wieczorem pojechałam do Arturo do domu – to kolego Isy (Meksykanki mieszkającej w Warszawie), który ostatni rok spędził w Polsce, a wrócił do Meksyku dzień przede mną czyli na koniec sierpnia. Tak to już niestety bywa że jak się nie jest w swoim kraju to masę przeszkód ze zorganizowaniem sobie pracy na miejscu – a bo to formalności, pozwolenia, wizy itd. – z takimi problemami borykał się Arturo w Polsce – żyjąc z prowadzenia kursu hiszpańskiego w jednej ze szkół językowych i ledwo wiązał koniec z końcem. Tu po przyjeździe aplikuje na konkretne, dobrze płatne stanowiska – a teraz ja, z kolei, będąc w Meksyku mam trudności ze znalezieniem pracy – no tak to już jest :)

W każdym razie zajechałam do domu Arturo gdzie byli: jego mama, szwagier, 3 siostry, 4 siostrzenice, 1 siostrzeniec, dwoje dzieci siostrzenic – w każdym razie pełna chata :) Dom cały ustrojony na obchody święta niepodległości – i rekwizytów też pod dostatkiem – wszystkie obowiązkowo w barwach flagi narodowej: rzęsy przyklejane, maski na twarz z piórami, sombrera, wąsy (te o dziwo czarne), kredki 3-kolorowe do malowania na twarzy, flagi, serpentyny itp. Była oczywiście meksykańska muzyka no i tequila, jako obowiązkowy trunek tak wyjątkowego dnia :) Zasiedliśmy więc do biesiadowania: na stół zaczęły wjeżdżać kolejne potrawy: pozole (zupa na bazie takich dużych ziaren kukurydzy, z mięsem, sałatą, rzodkiewką, limonką i chili), takie jakby bułki s sosie pomidorowym maczane i tortille z fasolą i całą masą innych składników – ja poprzestałam na zupie bo sycąca ona bardzo.  Meksykanie bardzo fajnie potrafią biesiadować – jeść nie spiesząc się.. śpiewać, tańczyć, rozmawiać, spędzać rodzinnie czas. Potem zagraliśmy w grę: wybrana osoba mówi jakąś regułkę  coś na kształt: ‘a teraz każdy podaje marki samochodów’, albo zwierzęta, albo kolory – cokolwiek. I tak lecimy w kółko każdy po kolei – jeśli ktoś nie ma pomysłu żeby natychmiast odpowiedzieć albo nie uważał i marka samochodu się powtórzy to wówczas pije tequilowego karniaczka- super zabawa :)  A oto kilka obrazów ilustrujących naszą fiestę:

Jak się zdziwiłam gdy nagle siostrzeniec wyciąga wódkę żołądkową de lux, żubrówkę i ptasie mleczko!!! No tak, Arturo dopiero z Polski przyleciał – z zapasami :)

O 23:00 prezydent Meksyku wyszedł na ‘el grito’ – obejrzeliśmy to w TV. Ponoć już od 15:00 wejście na zocalo było niemożliwe przez ponad milionowy tłum, który się tam zbierał od godzin porannych, żeby odkrzyknąć ‘Viva’ prezydentowi ;) Jednak w TV to obejrzeć to łatwiej, bezpieczniej i przyjemniej – myślę sobie. Ok.1:00 młodzi siostrzeńcy (17 – 25 lat) porozchodzili się gdzieś do swoich przyjaciół, a ja z Arturo pojechałam pod budynek Delegacion Benito Juarez (coś jak u nas urząd dzielnicy), gdzie była scena, zespół grał, ludzie tańczyli, aczkolwiek było widać, że impreza raczej dogorywa bo główne obchody już się skończyły. Mieszkańcy dzielnic zbierają się też licznie właśnie pod urzędami dzielnic i tam świętują. Potańczyliśmy trochę wraz z innymi mieszkańcami do przygrywanych rytmów meksykańskich i ok. 3:00 byłam już w domu.

Chciałam rano pojechać z Arturo i siostrzeńcami na zocalo zobaczyć defiladę wojskową (z okazji okrągłej rocznicy była defilada międzynarodowa – z reprezentacjami bardzo wielu krajów – np. Niemców – Polski jakimś cudem nie było:), ale nie udało mi się wstać na czas – oj tam – znajdę sobie na youtube i obejrzę :)

 

W piątek do D.F. przyjechały z Puebli Mariana i Flor – pojechałam spotkać się z nimi w domu ich przyjaciół: Sonyi i jej brata Alberto. Tam zjedliśmy wspólnie obiad. Był z nami też Mauro z rodziną – a Mauro to brat Mariany, Flor i Isy (w Wawie zamieszkującej – przypomnę). Mauro mieszka w stolicy z żoną i dwójką synków: Mauro Jr (5 l.) i Luis Daniel (1,8 l.) – super chłopaki.

Podjedliśmy, tequili popiliśmy i ruszyliśmy już tylko w piątkę (Mariana, Flor, Sonya, Alberto i ja) do nowoczesnej dzielnicy Santa Fe – do cantabar’u czyli baru karaoke. Bardzo profesjonalnie przygotowany bar – zabawa świetna – mimo że na początku oprócz nas w barze było tylko dwóch chłopaków, z którymi zaczęliśmy się wspólnie bawić i śpiewać. Jedyny mankament to taki że jak już ludzi zrobiło się więcej to nagle dziwnym trafem mój telefon zniknął :(   Jak się zorientowałam i Flor zaczęła dzwonić na mój nr to od razu włączała się już poczta głosowa – czyli telefon skradziony,  najprawdopodobniej karta wyrzucona  - i tyle go widziałam :(  Trudno się mówi – większe nieszczęścia mogą się w życiu zdarzać, więc choć szkoda ogromna to rozpaczać nie będę – szczególnie, że Sergio załatwi mi dziś duplikat karty do telefonu i pożyczy mi z pracy telefon, więc jakiś tam kontakt ze mną będzie :)

 

niedziela, 19 września 2010, ela_nika

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Ewelina, *.adsl.inetia.pl
2010/09/19 18:00:35
Czytam od jakiegoś czasu waszego bloga ponieważ przymierzam się do wyjazdu do Meksyku na kurs językowy i tak ostatnio pomyślałam sobie że na pewno opiszesz jak w Meksyku świętuje sie rocznicę odzyskania niepodległości i rewolucji, a w związku z moimi planami trochę czytam o Meksyku i ostatni czytałam w jednym z meksykańskich dzienników o tym święcie i nie bardzo rozumiałam o co im chodzi z tym "grito",teraz wiem. Dzięki !!!

-
Gość: Nika, 189.216.253.*
2010/09/19 21:13:27
aj no to cieszę się bardzo, że na coś się przydały moje gryzdołki ;))) pozdrówki!
-
Gość: Matylda, *.ip.netia.com.pl
2010/10/20 10:20:06
yyyyymmm czy ja coś przegapiłam? jakieś przenosiny bloga? a może Wasz powrót do Polski? miesiąc bez wpisu? hmmmmm
-
Gość: magdakw, 212.106.25.*
2010/10/20 22:49:23
Czy ktoś tu jeszcze jest??
-
Gość: Nika, 189.216.101.*
2010/10/21 02:16:28
Tak tak jesteśmy! z góry przepraszamy za to milczenie - głównie wakacjami spowodowane - ale spieszę poinformować że szykuje się spory wpis wakacyjny! być może podzielony na części bo trudno będzie wszystkie nasze przygody z podróży opisać jednym ciurkiem!

Póki co, dla cierpliwych, podaję linka do zdjęć - po wielkiej selekcji zostało tylko 500 szt. z hakiem:
picasaweb.google.com/106884241999025353583/DziewczynkowyTripPrzezMeksyk?feat=email#

ściski!
-
Gość: Ewelina, *.adsl.inetia.pl
2010/10/25 20:59:56
Fajne zdjęcia,
-
Gość: Agata, *.agus.com.pl
2010/10/29 09:22:17
zdjęcia miód:) ale gdzie ten wielki wpis no i co tam u Was gdzie Wy jak Wy:) piszcie piszcie:) będziecie mialy co czytać w dłuuugie zimowe wieczory:) chociaż tfu tfu tu jeszcze nie jest tak źle:)