Blog > Komentarze do wpisu

Stolica – oswajania się ciąg dalszy :)

Nie wiem czy fajne jest do końca życie obiboka :) bo inaczej tego nie nazwę – po przyjeździe w zasadzie sobie bimbam rozglądając delikatnie się za pracą i przyzwyczajając się do mieszkania w tym mieście. Ja to jednak wolałabym chyba zacząć coś robić i uniknąć rozleniwienia kompletnego :) Dlatego w tzw. międzyczasie uskuteczniam spacery po okolicy.

Byłam ostatnio w Napoles – to sąsiednia kolonia, gdzie np. na ul. Nueva York jest polska restauracja MAZURKA – weszłam z ciekawości żeby zobaczyć menu. Raczej droga to knajpa – ale jakby mnie przypiliło na kwaśne smaki to wiem już gdzie przybiec na żurek :)

Połaziłam sobie też po ulicy  Insurgentes Sur, którą mam jak się okazało 15 minut spacerkiem od domu – a która to jest ulicą restauracji, biur, klubów i parków – bardzo sympatyczne miejsce :)

W piątek zorganizowałam transport łóżka Loreny z mieszkania Pabla do mojego mieszkania. Pojechałam więc do Pabla wcześniej, pogadaliśmy sobie wspominając ‘stare’ styczniowe dzieje, kiedy to pierwsze noce w Meksyku spędziłyśmy w tym mieszkaniu właśnie. Po jakimś czasie przyjechali panowie po łóżko. Jak już znieśli je do auta to spytali czy jadę z nimi – no więc ja na to jak na lato. Władowałam się na kanapę kierowcy – bo to w takim dostawczaku to pewno może i standard, że kierowca nie ma fotela tylko jest przez całą długość kabiny jedna kanapa. No więc ostatecznie siedziałam na środku tej kanapy pomiędzy kierowcą-szefem, a pomagierem – a łóżko na pace z tyłu. Jak już ruszyliśmy to sobie pomyślałam „no mam nadzieję, że nigdzie mnie nie wywiozą bo ucieczka w tej konfiguracji raczej niemożliwa..”. Zaczęłam więc zagadywać panów. Jako, że w korkach jechaliśmy ponad godzinę nagadaliśmy się zdrowo – okazało się że panowie są też taksówkarzami, a ten jeden szef-kierowca ma też ten samochód dostawczy (zdezelowany raczej..) i nim dorabia przy przeprowadzkach. Poradzili mi żebym się nie ‘bratała’ z bogatymi bo to może być dla mnie niebezpieczne – że jak ich dorwą biedni zdesperowani ludzie to i mnie się dostanie, obsmarowali swojego prezydenta i rząd, ale tak poza tym to stwierdzili że dobrze im się żyje i że mają nadzieję, że mi też tu będzie dobrze przez tych kilka miesięcy :) Także bardzo miło nam się gawędziło.

I nadeszła pierwsza noc NA ŁÓŻKU!! Cóż za wspaniałe to uczucie gdy nie budzi cię w nocy ‘dźwięk’ prześcieradła, którego guma wystrzela zsuwając się z dmuchanego materaca przy jakimś ruchu. Nie wiem czy zrozumiale się wyraziłam, ale chciałam podzielić się swoją radością spania na łóżku – materacom dmuchanym na dłuższą metę mówimy zdecydowanie NIE! :)

Wczoraj Lorena miałą urodziny i dała mi znać że spotyka się z przyjaciółmi w dzielnicy San Angel – pojechałam więc do knajpki Capicua, gdzie podeszła do mnie jakaś dziewczyna i przedstawiła się jako siostra Loreny i że ta już za jakies 20 minut będzie. Siadłyśmy więc sobie przy stoliku, a za jakiś czas przyjechała Lorena z dwójką przyjaciół, po czym dołączył do nas jeszcze przesadnie napakowany przyjaciel siostry Loreny. Sympatycznie nam się gadało ale o 0:30 obsługa dawała nam wszelkimi sposobami odczuć żebyśmy już sobie poszli.. no nie było wyjścia :) Lorena leci dziś do Europy na 3-tygodniowe wakacje – wczoraj perswadowałam jej że jak będą w Pradze to niech koniecznie namówi koleżanki, żeby wyskoczyły do Krakowa! Może troszkę naciągnęłam że to 3h jazdy.. no ale czego się nie robi dla promocji ojczyzny ;)

środa, 08 września 2010, ela_nika

Polecane wpisy